To teraz niesłychanie popularne, odważnie poruszać lewicowe tematy. Z jednej strony raduje się karminowa dusza lewaka kosztująca rozkwitu krytycznej myśli, z drugiej zaś nie ustaje w dążeniu, o obłudna, do otoczenia się dobrobytem i wygodą.
Chce używać papieru toaletowego bez troski o kończącą się rolkę, miękkiego, zdobnie ukwieconego rumiankiem; chce podsmażać na złocisto na oleju kameliowym i wyposażyć domostwo w ekwipunek dla wygodnego, mało męczącego sprzątania. Chce mieć zęby bielsze, cerę ładniejszą, skórki u paznokci zadbane, chce móc nałożyć na dobry jakościowo but pielęgnacyjną, aromatyczną pastę. Wyciąga więc późnym wieczorem w parzyste dni tygodnia zmięty kupon ogólnokrajowej loterii, by skonstatować, że jak zawsze: żądzę próżności pogrzebał żużel zgliszcz.
Skoro zaś życie niechętnie dostarcza ekskluzywnych uciech wyższej klasy średniej może ta dusza spokojnie egzaltować się niedolą zielonej wyspy, kraju cudu Tuska. Dusza z przerażeniem stwierdza, że odruchowo i instynktownie, szykując w swojej kuchni (chwilowo zapomniała się cieszyć, że ma nie tylko kuchnię, ale resztę pomieszczeń konstytuujących dom też, i to w śródmieściu W.) śniadanie (nie wychwali świata za posiadanie prowiantu w lodówce) do pracy (nie słyszy tych głosów, które mówią: duszo, masz 27 lat i stałą pracę z umową) oszczędza poprzez przekrojenie na pół, albo i nawet trzy trzecie części, plaster wędliny sojowej. 66,90 zł za kilogram w delikatesach Alma, cena niesłychanie okazyjna. Dusza jak zwykle zastanawia się, jak dotrwać do uroczystego dnia przelewu, oszczędzanie wcale jej się nie uśmiecha, chce pachnieć pięknie i mieć udane życie towarzyskie. Zrezygnowana, wypiwszy kawę z mlekiem 0,5% tłuszczu (tańsze), dusza idzie oddać poranny stolec i reglamentuje sobie trzy skrawki papieru, odliczając na knykciach dłoni odległość do losowania lotto.