sobota, 4 grudnia 2010

Nadeszła zima!

Najpierwsza z cudownych właściwości radosnego odurzenia, czyli patologiczne niezważanie na postępujący rozkład struktur codzienności, pomału stygnie. Z fazy zapoznania, pierwszego uścisku, pocałunku i stosunku, poprzez fazę burzliwego romansu i euforycznego zakochania, dotarłem do ściany realności.
Cały tydzień wdrażać będę demiurgiczny porządek w życie powszednie mas społeczeństwa, pracujących miast i wsi, przemierzających corocznie równiki kolei żelaznych w drodze do swoich szkół, urzędów i kombinatów. Dokładam uroczyście do mej kolekcji wydanie numer chyba ze piętnaście rozkładu jazdy kolei na półkę obok starszych kolegów, wwąchuję się w jego druk, opuszkiem macam wypukłości. Jestem współautorem tego dzieła i potrząsa mną radosne podniecenie. Ach.
A wdrażając kolumny cyfr będące wynikiem wspaniałej funkcji ruchu, ewokując kinetykę, nieznośnie tęsknię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz