sobota, 5 listopada 2011

stan krytyczny

Ze wszystkich stron przeszywa mnie lęk. Jest nieprzenikniony i niepoczytalny. Rzeczy mgliste.
Edit.
Nie, nie, to jest po prostu sanatorium. Haha, trzeba się odciąć od życia społecznego, w wolnym tłumaczeniu - podjąć autoterapię antyalkoholową. Sowieckie kino, czarna herbata, michałki w czekoladzie, pełen oddech.

1 komentarz: