W trzy ostatnie miesiące się Rubikonów ponaprzekraczałem dziesiątkami. Żeby zdefiniować nienawiść, wyprowadziwszy ją z aberracji uczucia i oddania, a potem znaleźć się z powrotem w tym samym miejscu. Żadna z tego dla mnie nie płynie i tak nauka, słodki naiwniaczek: znowu się zaraz w coś wpakuję na pewno, oszukując się, że tego właśnie pragnę. Dla bezpieczeństwa może lepiej nie wyjdę dziś z sypialni?
W najbliższym czasie przeprowadzę wielką chodnikową aukcję rzeczy, które zostały u mnie porzucone przez ludzi, którzy zrobili mnie w butelkę. Nostalgia, uczucie które wcześniej mnie konstytuowało, całkiem zanikła.
Dobra, reset, szukamy dalej. Kurewsko jesienna ta wiosna.
Zacytujmy epistołę.
W najbliższym czasie przeprowadzę wielką chodnikową aukcję rzeczy, które zostały u mnie porzucone przez ludzi, którzy zrobili mnie w butelkę. Nostalgia, uczucie które wcześniej mnie konstytuowało, całkiem zanikła.
Dobra, reset, szukamy dalej. Kurewsko jesienna ta wiosna.
Zacytujmy epistołę.
Jestem zdumiony i zadziwiony tym, co się ostatnio dzieje w moim życiu, w mojej głowie, w moim otoczeniu. Muszę teraz podjąć decyzję, co mam robić ze swoim życiem, i nie tylko. W zaistniałej sytuacji każde wyjście przyniesie komuś cierpienie. Poczyniłem kroki i decyzje – sam, nie przymuszony – wziąłem na siebie odpowiedzialność. Teraz muszę ponieść ten krzyż. Jeśli ktoś zawinił, to tylko ja, zatem tylko ja mogę teraz cierpieć.Może nawet nie będę lodowaty. Muszę skupić się na pracy, pchać nasze życie do przodu, uporządkować setki spraw. Nie mogę dać temu rozwiązaniu żadnej gwarancji trwałości. Moim największym wrogiem jest alkohol. Piję non stop, dużo za dużo, i gadam, i robię rzeczy, których się wstydzę i błagam, żeby nigdy nie musieć o tym nikomu opowiedzieć. Kłamię i plączę się w swoich kłamstwach. Potrzebuję waszej pomocy, żeby nie pić. Żadnego niewinnego piwka. Pomóżcie mi. I powstrzymajcie, gdy będziecie widzieć, że idę prosto w przepaść. I nie plotkujcie o tym wszystkim, nie zróbcie z tego towarzyskiej nowinki listopada; nie czyńcie dwu- lub wieloznacznych uwag, żadnych głupich spojrzeń, żadnych docinków. Zachowajcie sobie w czułej pamięci całą tą historię i tyle. Biorę to na bary i idę do przodu, nic innego nie wymyślę. Czas pokaże, co jeszcze da się zbudować na tak gównianym fundamencie. Przepraszam za formę; taki nam teraz nastał ponury czas, że facebook jest areną życiowych przełomów i konfesji. Ratunku!
List przeczytać, spalić, wymazać.
Dziękuję wam za to, że mnie nie potępiacie. Uściski.Tak, tak, ale to było dawno, 2011 rokiem pasożytów na skórze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz