Dziwię się, że jest w ogóle takie słowo. W języku biologii, bo w obyczaju i prawie jakoś łatwiej uznać jego istnienie. W biologii jest reproduktor, nie ma miejsca na uczucia.
Uczucia to mają matki, są zasobnikami emocji, jak rezerwuary pitnej wody na rzekach grodzonych tamami. Matce wolno z reproduktorem zrobić dokładnie wszystko, najlepiej zaś starannie ścierać z niego skórne powłoki, po mikrometrze, jak lotne piaski czynią z antycznych rzeźb bezkształt - tak pozbawić go cech, wyróżników i immanentów. Wolno wyrzucić w jednej koszuli za drzwi, z dala od dziecka, a później na dobro tego dziecka się powołując przecie się mówi o odejściu, porzuceniu, wychowawczym niespełnieniu. Jest to zemsta: podobno jadł pizzę. Jeść mu wolno tylko z dzieckiem, samemu nigdy!
Nie masz skuteczniejszej metody złamania człowieka nad psychiczną szykanę, dozowaną pomaleńku. Matka może stanąć naprzeciwko takiego i powiedzieć: ja będę cię teraz szkalować, ja ci teraz opowiem, jakie rzeczy najgorsze i ostatnie projektowałam na twój temat tym, których dawniej miałeś za przyjaciół, ja ci teraz w ślepia napluję, pod skórę jadem natryskam - ale stój ty! Nie garb się! Mi wolno, tyś nas zostawił.
No przecież wyrzuciłaś mnie z domu, jak stałem!
Ty mi uczyniłeś najgorszą krzywdę, ja cię będę teraz niszczyć, zszargam ci opinię, zostaniesz jak palec sam i nikt cię nie pożałuje - ale ty! Ty mnie będziesz szanować, boś mi winien za mą niedolę.
Ale ty mi nie jesteś do niczego potrzebna, nigdy więcej, po prostu. Ani twoje dobre, ani złe słowo.
Teraz zamień każde wystąpienie w roli matki na rzeczywiste: wściekłej baby. Dziecko, naszprycowane słodyczami, otumanione kreskówką, łka cicho w kącie.
Uczucia to mają matki, są zasobnikami emocji, jak rezerwuary pitnej wody na rzekach grodzonych tamami. Matce wolno z reproduktorem zrobić dokładnie wszystko, najlepiej zaś starannie ścierać z niego skórne powłoki, po mikrometrze, jak lotne piaski czynią z antycznych rzeźb bezkształt - tak pozbawić go cech, wyróżników i immanentów. Wolno wyrzucić w jednej koszuli za drzwi, z dala od dziecka, a później na dobro tego dziecka się powołując przecie się mówi o odejściu, porzuceniu, wychowawczym niespełnieniu. Jest to zemsta: podobno jadł pizzę. Jeść mu wolno tylko z dzieckiem, samemu nigdy!
Nie masz skuteczniejszej metody złamania człowieka nad psychiczną szykanę, dozowaną pomaleńku. Matka może stanąć naprzeciwko takiego i powiedzieć: ja będę cię teraz szkalować, ja ci teraz opowiem, jakie rzeczy najgorsze i ostatnie projektowałam na twój temat tym, których dawniej miałeś za przyjaciół, ja ci teraz w ślepia napluję, pod skórę jadem natryskam - ale stój ty! Nie garb się! Mi wolno, tyś nas zostawił.
No przecież wyrzuciłaś mnie z domu, jak stałem!
Ty mi uczyniłeś najgorszą krzywdę, ja cię będę teraz niszczyć, zszargam ci opinię, zostaniesz jak palec sam i nikt cię nie pożałuje - ale ty! Ty mnie będziesz szanować, boś mi winien za mą niedolę.
Ale ty mi nie jesteś do niczego potrzebna, nigdy więcej, po prostu. Ani twoje dobre, ani złe słowo.
Teraz zamień każde wystąpienie w roli matki na rzeczywiste: wściekłej baby. Dziecko, naszprycowane słodyczami, otumanione kreskówką, łka cicho w kącie.
jej jakie dno.
OdpowiedzUsuń